Czym jest projekt „Kids where here” lub po polsku „Dzieci tu były”?

To program dokumentujący życie naszych dzieci w nieco inny sposób. Założeniem jest, aby na fotografiach ukazać dzieciństwo naszych pociech, ale bez nich samych. Przedstawiamy świat naszych dzieci takim jakim ono jest, tzn. codzienne, zwyczajne, z bałaganem w tle.  Fotografujemy zatem codzienne, zwykłe ślady naszych pociech: codzienny bałagan, jaki po sobie pozostawiają, ich ulubione zabawki, niedokończony posiłek itd. Za kilka lat, przyjdzie taki dzień, że zabawki wylądują na strychu i nikt nie będzie się już nimi bawił. Będziemy tęsknić za tym, za porozrzucanymi zabawkami, za rozsypanymi chrupkami. Wówczas na zdjęciach będziemy mogli sobie przypomnieć jak to kiedyś wyglądało…. I wiecie co w tym wszystkim jest najlepsze? Że moja Kasia, ma już jedną taką pamiątkę w postaci książki ze swoimi śladami. Od czasu do czasu chętnie do niej zaglądamy, a uśmiech nie znika nam z twarzy. Jeśli chcecie zobaczyć jak nasze Kids where here wyglądało, gdy Kasia miała ponad roczek, zapraszam tutaj.

 

Zapisz

Zapisz

Tym razem wstawiam na bloga zdjęcia ślubne Roksany i Tymka.  Z tego co pamiętam uroczystość odbyła się w piękny, słoneczny wrześniowy dzień. Roksana i Tymoteusz to wspaniała para: piękni,zakochani i szczęśliwi, co zresztą widać na ich zdjęciach ślubnych.

Zabawa: Resort Niegocin w Wilkasach

Plener: Mosty w Stańczykach

 

 

Hej, Martynę znam jeszcze z czasów szkolnych, zaś jej męża- Andrzeja poznałam kilka lat temu, kiedy to miałam przyjemność fotografować ich ślub.  Jakiś czas temu, robiłam im także sesję ciążową. Miałam kilka pomysłów, które już od dłuższego czasu chodziły mi po głowie, ale gorzej było z ich realizacją, gdyż nikt nie chciał zdjęć w zimowym plenerze. Przyszłe mamy obawiały się, że będzie im zimno, że będą musiały rozebrać się i odsłonić brzuch itd…. Martynka zaufała mi w 100% i mogłam zrealizować garstkę swoich pomysłów, za co jej bardzo dziękuję 🙂 Idąc na sesję, w zamyśle miałam piękne, naturalne kadry w zimowej scenerii. Wszystko nam dopisało tak jak trzeba 🙂

 

Ślub odbył się w piątkowy dzień czerwca. Z tego co pamiętam w ciągu dnia było słonecznie i gorrąco, wieczorem zaś była straszna burza z ogromną ulewą. Grzmiało tak mocno, że począwszy od pierwszego tańca Kasi i Piotrka przez kilkadziesiąt minut na sali nie było światła. Cóż bywa i tak, toteż fotograf musi być przygotowany na każde warunki oświetleniowe, i tym razem również się udało 🙂

 

Ceremonia: Kościół Św. Ducha w Giżycku

zabawa: Ośrodek Wypoczynkowy Gwarek, Piękna Góra

plener: gdzieś na pięknych Mazurach, w okolicach Giżycka

Tak naprawdę tytuł powinien brzmieć Ania, Damian i konie. To, że plener będzie z końmi, wiedziałam już na pierwszym spotkaniu, gdyż Ania kocha zwierzęta, a konie chyba najbardziej.  Na sesję wybraliśmy się do zaprzyjaźnionego Ośrodka Jeździeckiego Anula w Nowym Harszu, w którym Panna Młoda pod okiem właścicielki p. Ani ćwiczy jeździectwo.

 

„Przychodzi taki czas kiedy miłość do koni przestaje być tylko pasją, a staję się sensem życia”

 

K o n t a k t
F a c e b o o k